V rowerowa impreza Klubu Inteligencji Katolickiej w Białymstoku

W dniach 24-25-26.05.2010 odbyła się V rowerowa impreza Klubu Inteligencji Katolickiej w Białymstoku. Drohiczyn i Hodyszewo to zaplanowane miejsca noclegów, ale w tym roku w nich też chcieliśmy uczestniczyć w Mszach Św., abyśmy nasz – jednak – wysiłek i przyjemność obcowania ze sobą i naturą mogli nazwać też pielgrzymką.
Drohiczyn wydawał się być dość daleko jak na pierwszy dzień, nawet najkrótszą drogą, która omijałaby ciekawe do zobaczenia i nawiedzenia miejsca, toteż najpierw planowaliśmy pojechać pociągiem do Bielska Podl ale w końcu dojechaliśmy aż do Kleszczel: Teresa, Leszek, Artur, Romek i Tadeusz, to „stara” ekipa, ale dołączyli do nas jeszcze Ela, Sławek i Wojtek, którzy nie da się ukryć, że obniżyli nam średnią wieku.

Już ok. godz. 9 nieustraszona „ósemka” była na trasie do Milejczyc (kościół, synagoga) i dalej przez Żerniki (cerkiew) i świętą dla prawosławia Górę Grabarkę (kompleks cerkiewny), Siemiatycze i ok. 17 byliśmy już po 70km w Drohiczynie. Na odcinku Żerniki – Góra Grabarka straciliśmy Romka, który po nieszczęśliwym upadku musiał wrócić do Białegostoku i został umieszczony w szpitalu.

Po Mszy św i „Majowym” w drohiczyńskiej katedrze spacer na Górę Zamkową i piękny widok na zakole Bugu. I zasłużony odpoczynek.

W sobotę po śniadaniu trochę pojeździliśmy ścieżkami przy Bugu, do przeprawy promowej i na kawę i ciasteczka do Seminarium Duchownego, gdzie Ela odkryła swoją koleżankę, licząc na (niedoszłe do skutku) spotkanie z Bp. A. Dydyczem, a później szosą do dużego mostu na Bugu we Frankopolu na granicy województw mazowieckiego i podlaskiego.


To przedpołudniowe „pedałowanie” było takim rozbiegiem przed udaniem się na właściwą trasę, która wtedy z rana wydawała się być zbyt krótka. I Ruszyliśmy przez Granne i Perlejewo do Ciechanowca.

Po odpoczynku, posiłku, nawiedzeniu kościoła ruszyliśmy na Hodyszewo, myśląc o trasie Wyszonki Kościelne – Mień, ale nie dopilnowaliśmy tej trasy i odjechaliśmy na Klukowo, później nie chcąc wracać na planowaną wcześniej trasę dotarliśmy w pobliże Szepietowa, i przez Dąbrówki Kościelne, Pułazie Świerże i Nowe Piekuty ledwo zdążyliśmy na ok. 18 na Mszę Św. w sanktuarium w Hodyszewie. Dzień był ciężki bo przejechaliśmy ok. 95km.

Kościół w Hodyszewie został ozdobiony – ściana ołtarzowa i plafon – pięknymi malowidłami, które niemalże zostały ukończone na „nasz przyjazd” – rusztowania zdjęto przed kilkoma dniami. Nocleg w Domu Polskim.

W niedzielę po Mszy św. i nawiedzeniu starego kościoła przy źródełku, powrót do Białegostoku (ok. 60km) przez Topczewo, Łukawicę (miejsce pamięci 1863), Suraż, Turośń Dolną i Niewodnicę Kościelną. Na wjeździe do Niewodnicy, jeszcze jeden pechowy upadek, na szczęście poza uszkodzeniem roweru nic się nie stało Sławkowi. Chcieliśmy zdążyć na „Majowe” o godz. 17 w ogrodach Pałacu Branickich, był to też dzień wyborów do Europarlamentu.
Z Bożą pomocą pokonaliśmy trudy wyprawy, pogoda była sprzyjająca, nie za ciepło, bezdeszczowo i mogliśmy się nasycić urzekającymi krajobrazami. Przejechaliśmy ok. 230km.

Co będzie za rok, myślimy o Puszczy Augustowskiej i jeziorze Wigry.
Tegoroczne plany dla jeżdżących rowerami to:

  • we wrześniu: daty i godziny podamy w programie KIK na wrzesień
  1. w dniu pieszej pielgrzymki rodzin do Krypna, my pojedziemy tam rowerami
  2. rowerowy wyjazd do Jaworówki na uroczystość patriotyczną upamiętniającą wywózkę mieszkańców Jaworówki – będzie to niejako preludium do tegorocznych Dni Kultury Chrześcijańskiej, i nazwiemy tą imprezę Rodzinny Rajd Niepodległości 2019.
  • mając w pamięci problemy pogodowe w Dniu Niepodległości 11.11 rezygnujemy z oficjalnego planowania wyjazdu do Królowego Mostu na Górę Św. Jana, ew. pójdziemy na żywioł i skrzykniemy się w ostatniej chwili.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Pielgrzymki rowerowe. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.